Tereny na których leży Poddąbie należały do znanych na Pomorzu rycerskich rodów – von Below, von Puttkamer i von Zitzewitz (który do końca wojny posiadał pałac w dzisiejszym Machowinku – obecnie Dom Pomocy Społecznej).

Osada wedle niemieckich kronik została założona w 1772 r. przez króla Prus Fryderyka Wielkiego, który nadał tu ziemię 12 kolonistom niemieckim – prawdopodobnie w związku z prowadzoną przez niego wielką akcją regulacji stosunków wodnych na Pomorzu. Uczynił to wbrew woli miejscowej szlachty, która próbując zawłaszczyć osuszone tereny i usunąć kolonistów, w latach 1840 i 1866 wytoczyła królowi 2 procesy sądowe – oba król wygrał.

Na mapie z 1890 r. w miejscu dzisiejszego Poddąbia widnieje osada Neu Strand, zaś ok. kilometra na zachód, osada Alt Strand (ślady domów do dziś są widoczne w okolicach wąwozu). Prawdopodobnie osada założona przez Fryderyka to Alt Strand.

Wobec posuwającej się erozji klifu – w latach 1862-1938 brzeg na wschód od Ustki cofnął się o ok. 150 m, czyli średnio o ok. 2 metry rocznie, część mieszkańców prawdopodobnie przeniosła się dalej od brzegu zakładając Neu Strand – w miejscu dzisiejszego Poddąbia. Katastrofalny sztorm z 1914 r. dopełnił zagłady Alt Strand. Z tego powodu większość zachowanych do dziś starych domów w Poddąbiu pochodzi z lat 20-tych XX wieku.

W 1901 r. sprowadzili się tu rybacy i drwale osiedleni przez hrabiego z Machowinka (jeszcze w 1945 r. na plaży działała wyciągarka dla kilkunastu łodzi rybackich i żaglówek).

Dawne Neu Strand żyło także z turystyki – już na początku XX w. co roku latem mieszkańcy udostępniali swe chaty wczasowiczom ze Słupska, sami wyprowadzając się do domków sezonowych lub budynków gospodarczych. W latach 20-tych powstały tu pierwsze drewniane domy letników, z których kilka zachowało się do dziś (np. na ul. Plażowej i Wczasowej). W domu Delfin w dzieciństwie bywał niemiecki pisarz Siegfried Gliewe, który w wydanej wraz z G. Grassem i Ch. von Krockowem książce „Pomorze” opisał Poddąbie z lat 30-tych XX wieku.

Trudno powiedzieć czy przed 1772 istniała na tym terenie jakaś osada, ale jest to możliwe.

W odległości kilkunastu kilometrów znajdują się stanowiska kultury pucharów lejkowatych (KPL – II i III okres neolityczny), a także kultur amfor kulistych (KAK – od połowy III okresu). Jest to VI – III tysiąclecie p.n.e.

W każdym razie osadnictwo istniało tutaj już kilka tysięcy lat temu – w lesie kilkadziesiąt metrów od Poddąbia znajdują się megality – prawdopodobnie kultury przedłużyckiej (czyli z lat 1450 - 1200 p.n.e.). W późniejszym okresie na tych terenach znajdowano także ślady osadnictwa łużyckiego oraz kultury wielbarskiej (czyli Gotów ok. 120 p.n.e. - 375 n.e.).

Natomiast w czasach historycznych ziemiami tymi władali kolejno: książęta słupsko-sławieńscy (XI-XII w), książęta gdańscy (od 1238 r.), królowie Polscy (od 1295 r.), książęta brandenburscy (1308 r.), książęta pomorscy, król czeski, Zakon Krzyżacki, elektorowie brandenburscy, królowie pruscy, następnie weszły one w skład państwa niemieckiego i teraz polskiego. Jak widzimy historia tych ziem jest bogata i związana z różnymi organizmami państwowymi.

Pod względem etnicznym cały czas ziemie te zamieszkiwane były przez grupę ludności słowiańskiej stanowiącej odłam zachodni Kaszubów. W średniowieczu (być może już od VI – VII w) na zachodzie zamieszkiwali po linię Parsęty, z czasem na skutek kolonizacji niemieckiej granica zasięgu przesuwała się na wschód. Rodzimy słowiański charakter tych terenów utrzymał się do XVI w, czemu sprzyjało słabe zaludnienie, niedostępność terenów i oddalenie od centrów administracji lokalnej. Dopiero reformacja i postępy germanizacji ograniczyły zasięg ludności kaszubskiej. Wiek XVII to czas kształtowania się różnic kulturowych w obrębie Kaszubów – pod wpływem reformacji nastąpił podział kulturowy na ewangelickich Słowińców i katolickich Kaszubów. Fakt ten, jak i odmienność losów historycznych spowodował wykształcenie się odrębnej wspólnoty kulturowej i szybszą germanizację Słowińców.

Pierwotnie zresztą reformacja umożliwiająca używanie języka miejscowego w liturgii sprzyjała zachowaniu miejscowej kultury. Dopiero świadoma akcja germanizacyjna doprowadziła na przełomie XIX i XX w do zaniku języka kaszubskiego na tych terenach.

Miejscowa ludność stawiała zresztą czynny opór przeciw germanizacji, w Gardnie Wielkiej zdarzyła się np. próba ukamienowania pastorów mówiących po niemiecku, kazania po kaszubsku w Główczycach wygłaszano jeszcze do 1886. Od lat 30-tych XIX w. w szkołach wprowadzono wyłącznie niemiecki, a uczniów mówiących po kaszubsku karano chłostą. Do pocz. XX wieku jeszcze kilkanaście wsi słowińskich w okolicach jezior Łebsko i Gardna liczących kilkaset osób posługiwało się dialektem. Np. Kluki liczyły przed wojną 600 rdzennych mieszkańców, część z nich po wojnie została, ale będąc przez osiedleńców z Polski wschodniej uważana za Niemców, wyemigrowała w okolice Hamburga i teraz nie przyznaje się do swoich słowińskich korzeni.




Copyright by Adam Piotrowski
Fot.: Starostwo Powiatowe w Słupsku i Gmina Ustka